Na jesieni udało nam się skutecznie pomóc młodemu lekarzowi, którego (marne skądinąd) mieszkanie uszkodziła bomba. Dzisiaj umieszczamy podziękowanie, jakie via Tygodnik Powszechny – otrzymaliśmy od Ottona. A poniżej krótki opis, który jak się wydaje dobrze oddaje charakter naszej, trafiającej do konkretnych ludzi oddolnej pomocy.
Tekst z lata 2025:
Rosyjskie drony i rakiety lecą w tych dniach na ukraińskie miasta noc w noc, w coraz większej liczbie. Nocą z 9 na 10 lipca ich celem był znów Kijów, a jeden z dronów uderzeniowych eksplodował 30 metrów od budynku, w którym w wynajętym pokoju mieszkał nasz ukraiński współpracownik – lekarz Otto-Kristian Reininger. Na szczęście nie było ofiar, ale fala uderzeniowa po eksplozji zdewastowała budynek. Otto szuka nowego miejsca, pokoju, który mógłby wynająć, a my chcemy mu w tym pomóc.
„Codziennie mamy po 4-5 zwykłych operacji ludzi rannych w twarz. Ponadto raz lub dwa razy w tygodniu prowadzimy operację pełnej rekonstrukcji twarzy, ona trwa zwykle kilkanaście godzin” – tak Otto-Kristian opowiadał nam o swojej pracy, gdy spotkaliśmy się z nim w kwietniu w Drohobyczu, skąd pochodzi.
Pojechaliśmy wtedy na Ukrainę z transportem pomocy, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Inicjatywa Sąsiedzka i „Tygodnik Powszechny”. Zawieźliśmy m.in. koagulator, urządzenie do operacji, który otrzymał Oddział Chirurgii Szczękowo-Twarzowej szpitala w Kijowie – na tym oddziale pracuje Otto-Kristian, który odpowiadał za dalszy transport tego aparatu z Drohobycza do Kijowa. W kolejnym transporcie, z którym pojechaliśmy w czerwcu, mieliśmy dla tego Oddziału agregat prądotwórczy ze stabilizatorem napięcia (aby można było podpiąć do niego aparaturę; ostatnio bywało, że podczas nalotów wyłączano prąd).
Otto-Kristian Reininger ma 24 lata i jest Ukraińcem o korzeniach austriacko-węgierskich (stąd nietypowe imię i nazwisko – pochodzi on z galicyjskiego Drohobycza, dokąd niegdyś przybyli jego przodkowie). Doskonale zna język polski (choć nie ma polskich korzeni); nauczył się go, jak opowiadał, samodzielnie, z wyboru, w parafii św. Bartłomieja w Drohobyczu, dokąd zaprowadzał go dziadek.
Pracując jako lekarz-rezydent na Oddziale Chirurgii Szczękowo-Twarzowej, Otto uczestniczy codziennie w operacjach żołnierzy i cywilów – do tego szpitala trafiają ranni głównie z regionu charkowskiego i sumskiego. W pracy spędza zwykle po kilkanaście godzin dziennie, często także w weekendy, gdy nadzoruje swoich pacjentów. Jest też naszym współpracownikiem: koordynuje pomoc, jakiej udzielamy temu Oddziałowi (obecnie przygotowujemy transport, w którym, jeśli wszystko pójdzie dobrze, pojadą narzędzia do mikrochirurgii i materiały medyczne, jak zestawy do operacji i tzw. obłożenia operacyjne).
Jako młody lekarz-rezydent Otto-Kristian nie otrzymuje wynagrodzenia za swoją pracę (taki jest tam system kształcenia). Utrzymuje go mama, która mieszka w Drohobyczu (ojciec zmarł). Żyje skromnie – w Kijowie mieszkał do tej pory w taniej dzielnicy sąsiadującej z terenami przemysłowymi – stąd dzielnica ta jest częstym celem nalotów. Zwykle podczas alarmu powietrznego kładł się spać w przedpokoju – tym razem, ponieważ była to kolejna z rzędu noc z nalotami, postanowił spędzić ją na parkingu podziemnym.
Otto szuka nowego pokoju do wynajęcia, trochę bezpieczniejszego. Chcemy mu w tym pomóc.
—-
POMÓC SIĘ UDAŁO, DZIĘKI WAM! Zebrane błyskawicznie ponad 10 tys zł pozwoliło Otto na wynajęcie nowego mieszkania, a zdjęcia starego widzicie poniżej.

